29 czerwca 2011

Rozdział 8

--Justin…- Trochę się go przestraszyłam. Leżałam obok niego na łóżku, w hotelu, w jakimś mieście, a drzwi od pokoju były zamknięte na klucz.- Co masz na myśli? –Lekko się od niego odsunęłam.
-Nie wiesz?- Nadal uśmiechał się zalotnie i zbliżał się do mnie.
-Nie. Nie wiem, o co ci chodzi?- Zapytałam. Byłam już na końcu łóżka, a on ciągle się do mnie przybliżał.
-Czy ten pocałunek… - Zaczął się nachylać nade mną.- Nie był za krótki?- Uff… Już myślałam, że… Sami się domyślcie.
-Sądzę, że nie. –Odpowiedziałam stanowczo i wstałam.
- A ja myślę, że był. – Justin też wstał i Obią mnie, trzymając swoje ręce na moich biodrach.
-Ale nadrobimy to później. – Odeszłam od Bieberka i poszłam w stronę drzwi.- Miałeś przeprosić Chrisa. – Otworzyłam mu drzwi.
-No tak… Zapomniałem. – Podszedł do drzwi i popatrzył na mnie.- Ale ty może tutaj zostaniesz?
-Wstydzisz się swojej dziewczyny?- Zapytałam.
-Nie, tylko wolałbym sam pogadać z Chrisem. –Spojrzał mi w oczy.- Dziewczyny go peszą.
-No… nie wydaje mi się. Ale zostanę, abym ciebie nie peszyła. – Wypchnęłam go za drzwi i je zamknęłam.
          A tak w ogóle, to co ja miałam robić? Nudno tu było. Samej w pokoju hotelowym? Bez Justina? On to chociaż mógł mnie rozbawić, albo… Och! Ten jego pocałunek! To było takie słodkie! Jest moim pierwszym chłopakiem, w którym się zakochałam… A może drugim? – Przypomniałam sobie Cody’ego- On też był fajny, ale… On chodził ze mną, tylko po to, żeby być sławnym w szkole. Tak to mnie nie kochał. Ale jaką mam pewność, czy Justin mnie kocha? Cody też mi to mówił. Choć Justin jest delikatniejszy. Gdy mnie całował był delikatny. A Cody? Nawet nie wiem, czy mnie z kimś nie zdradzał…

*Oczami Christiana*
                 ‘PUK-PUK’ Ktoś zapukał do drzwi, a potem wszedł. To był Justin. Byłem na niego obrażony. On poszedł z Bellą do centrum handlowego, a mnie zostawił. Jaka dziewczyna jest ważniejsza od kumpla?
-Hej Chris. – Nic mu nie odpowiedziałem. – Przepraszam cię,  że sam poszedłem z Bellą do sklepów, a ciebie zostawiłem i byłem niemiły. – Powiedział szybko.
- No dobra. Nie będę się na ciebie gniewał. – Justin usiadł na fotelu, obok mojego.
– Ale… Dlaczego ty tak słuchałeś Belli? Nawet swojej mamy tak nie słuchasz.- Zaśmiałem się.
- Bo moja mama nie jest moją dziewczyną. – Uśmiechną się, a ja trochę zaniemówiłem.
-Przecież znasz ją dopiero kilkanaście godzin. Nie cały dzień. – Wydukałem.
-No tak… też mi to mówiła, ale jakoś tak się ułożyło. – Delikatnie pokiwałem głową. Znów usłyszałem pukanie. Powiedziałem proszę i do pokoju weszła Bella.
-Skończyliście już rozmawiać?- Zapytała.
-Tak. – odpowiedziałem, po czym się uśmiechnąłem.
-To co teraz robimy?- Zapytała. Chyba mnie też miała na myśli.
- Może pójdziemy do skateparku?- Zapytał Justin. Choć nie wiem, czy to miało być pytanie…
-Okej. To ja pójdę się przeprać.- Powiedziała Bella, po czym wyszła z pokoju.
-Może my też lepiej się przebierzmy. – Powiedziałem.
- Dobra. To zaraz przyjdę tu z Bellą i pójdziemy, ok.?- Zapytał.
-Ok. – I wyszedł, a ja zacząłem się przebierać.

*Oczami Belli*
    Weszłam do pokoju, a chwilę po mnie do pokoju wszedł Justin. Chyba też chciał się przebrać.
-To ja pójdę się przebrać do łazienki, a ty tutaj możesz się przebrać.- Powiedziałam, po czym poszłam się przebrać.
      Ubrałam się w zestaw, który kupił mi Justin. W zasadzie, wszystkie zestawy, które mam były przez niego kupione. Założyłam blado różową bluzkę i niebieskie jeansy. Do tego wzięłam różowe trampki. Oczy pomalowałam tuszem czarnym, a usta błyszczykiem.(Zestaw 6) Włosy związałam w koński ogon. Po kilku minutach wyszłam z łazienki. Justin miał na sobie jasne, pościerane jeansy i był bez koszulki.
-Którą założyć? – Zapytał mnie i pokazał dwie koszulki. Jedna była czarno- biała, a druga cała czarna.
-Może załóż tą.- I wskazałam na czarno- białą.
-Dobra. – Uśmiechną się i założył koszulkę. Potem przytulił mnie, trzymając swoje ręce na moich biodrach i pocałował mnie w policzek.
- Dziękuję. Tylko Justin… Ja nie mam deskorolki.
- Wiem. Pożyczę ci jakąś moja. – Uśmiechną się pokazując swoje białe ząbki. – Ale jeszcze musimy iść do Scotta.
-Okej. To ja pójdę do Chrisa, powiedzieć że jesteśmy gotowi, a ty idź do Scotta.- Odwróciłam się i wyszłam. Zapukałam do Chrisa. Po chwili otworzył mi.

----------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 8 tak wcześnie tylko dzięki @Belieberka12
Takto ten rozdział dodałabym dopiero wieczorem. 
Mam nadzieje, że wam się podoba. teraz jest 
trochę nudno, ale w następnym rozdziale będzie katastrofa...
(Kto zgadnie, co się stanie?)
#KOMENTARZE #PROSZĘ
#Dzięki, ze czytacie. =D
 #THX ;*

28 czerwca 2011

Rozdział 7

*Oczami Christiana*
     ‘Czemu Demi już pojechała? – Mówiłem sobie w myślach- Justin już z nią zerwał? To się wkurzyła. Znam to uczucie. Tak jak tata zabiera mi pilota od telewizora, bo za długo oglądam. Wtedy ja się wkurzam… Czemu ja tak długo myślę? Może powinienem pójść do Justina… Ciekawe, czy Bella też tam jest, czy wyszła gdzieś… Nie no, pewnie że tam jest! Tylko teraz zapukam…

*Oczami Belli*
-Raczej dobrze. Więc… -spojrzałam mu prosto w oczy-Będę twoją dziewczyną.-  Powiedziałam to i się uśmiechnęłam.
    Justin był bardzo zadowolony, na jego twarzy malował się wielki uśmiech. Ciekawe tylko, co teraz b…będziemy robić…
    ‘PUK-PUK’ Usłyszałam stukanie do drzwi. Do pokoju wszedł Chris. Miał minę, jakby nam przeszkodził, bo się obejmowaliśmy. Justin chyba nic by nie powiedział, ze szczęścia, choć nie wiem, czy naprawdę się tak cieszył… Musiałam coś powiedzieć.
-Spokojnie Chris, teraz nie przeszkodziłeś. –Uśmiechnęłam się do niego i odeszłam od Justina.
-Ufff… To dobrze, ale teraz pukałem. – Powiedział szubko.- A co jest z Justinem, że tak stoi i się uśmiecha?- Zapytał niepewnie.
-Wydaje mi się, że się z czegoś cieszy…- Śmiać mi się chciało, gdy to powiedziałam.
-Tylko z czego?- Dopytywał się Chris.
-Już nie twoja sprawa.- Justin powiedział to tak oschle. Nie wiem dlaczego. Przecież Chris nam teraz nie przeszkodził, ani nie był niemiły. On po prostu jest młodszy.
-Justin! –Krzyknęłam do niego- Nie bądź niemiły dla Chrisa! Jasne?
-Aha… -Opuścił głowę, jakby się wstydził.
-Czemu on cię tak słucha?- Spytał Chris.
-Hmm… Wiesz co… To może dlatego, że…- Nie mogłam dokończyć, bo Justin mi przerwał.
-Chris, my teraz idziemy do centrum handlowego, kupić Belli jeszcze jakieś ubrania. –Powiedział to patrząc na Christiana.
-Nie przerywaj mi. A kiedy to ustalaliśmy, że idziemy do centrum handlowego?- Justin jakoś strasznie się rządził.
-Przepraszam. Mówię ci to teraz. -  Patrzył mi przepraszająco w oczy. Wygladał jak taki słodki mały piesek…
-Ale nie możemy tak zostawić Chrisa…- Zmiękłam przy tym jego spojrzeniu, które z przepraszającego zmieniało się w zalotne. 
-Mną się nie przejmujcie. Możecie iść. Ja pójdę do Scotta. – Uśmiechnął się.
-O. To dobrze. Powiedz mu, że wychodzimy z Bellą.- Powiedział Justin
Wyszliśmy z pokoju i poszliśmy w stronę limuzyny. Szliśmy w milczeniu. Ja byłam pewna siebie, ale Justin czuł się chyba winny. Gdy wsiedliśmy do limuzyny, zaczęłam rozmowę.
-I co? Zadowolony z siebie?- Nie patrzyłam na niego. To miała być kara.
-Nie…- Powiedział speszony.
-Czemu byłeś dla niego taki nie miły?- Wciąż na niego nie patrzyłam.
-Sam nie wiem… Chciałem spędzić z tobą trochę czasu …- Nie dałam mu dokończyć.
-Dlatego chciałeś go wyrzucić z pokoju?- Przecież on nie wie jeszcze, ze jesteśmy parą.
-Nie dałaś mi dokończyć. Chciałem z tobą pobyć sam na sam.- Uśmiechną się zalotnie.
-To nie jest powód, żeby być takim dla piętnastolatka.
-Wiem. Przeproszę go, jak wrócimy. A czy teraz możesz na mnie spojrzeć? – Spytał smutnym głosem. A ja na niego spojrzałam. – Dojechaliśmy. Wysiadasz?
-No przecież nie zostanę tutaj. –Uśmiechnęłam się lekko.
       Chodziłam z Justinem po różnych sklepach i kupiłam sobie różne zestawy (od aut. Zestawy są na samym dole). Weszłam też do sklepu z bielizną. Kazałam Austinowi czekać przed sklepem, ale mnie nie posłuchał i musiał wejść. Przymierzyłam bieliznę, oczywiście nie pokazywałam się w niej Bimberkowi i chyba był z tego powodu smutny. Zapłacił i wyszliśmy. Byłam zmęczona, więc pojechaliśmy. Przed hotelem było wiele paparazzi. Szober musiał nas przed nimi ochraniać. Wbiegliśmy szybko do hotelu i pobiegliśmy do pokoju.
-Dzięki Justin z te ciuchy! – Krzyknęłam głośno i rzuciłam mu się na szyję. Torby z ubraniami leżały na podłodze.
-Nie ma za co.- Też mnie przytulił i uśmiechną się.
-Nie wiem, jak ci się odwdzięczę!- Justin wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Sam położył się obok mnie.
-Mam już pewien pomysł…- Powiedział zalotnym głosem.
   Zaczął mnie całować. Na początku delikatnie, a potem coraz namiętniej. Cały czas odwzajemniałam pocałunki. Było mi tak miło! Jemu chyba też. Co sekundę myślałam, że zmierza do czegoś więcej. Położył swoją dłoń pod moim biustem, ale nie dotykając go. Przez chwilę się wystraszyłam, ale czując, ze nic nie robi uspokoiłam się. Nasze pocałunki stawały się powoli coraz słabsze… Delikatniejsze. Aż w końcu przestaliśmy się całować. Patrzyliśmy dobie prosto w oczy. Ta chwila była cudowna. Czułam się wspaniale leżąc koło niego.
-Wystarczy takie podziękowanie?- Zapytałam z uśmiechem na twarzy.
-No nie wiem, nie wiem… - Odpowiedział patrząc zalotnie w moje oczy.

-----------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, ze wam się podoba. Pisałam bardzo długo, aby było ciekawe i 
mam nadzieję, że jest. Proszę o komentarze, których ostatnio bardzo brakuje. 
Mam nadzieję, że będzie ich więcej, bo jeśli nie będzie ani jednego komentarza 
(a mam nadzieję, że ze trzy się znajdą) to nie będzie następnego rozdziału. 
A teraz będzie coraz goręcej... 
#PaPa 
Jesli macie jakieś pytania to na TT pisać ( @kasiakurczewska ) lub na mail (kasiablogspot@gmail.com)

(A tutaj macie te zestawy:
Zestaw 1
















Zestaw 2












Zestaw 3















Zestaw 4













Zestaw 5



Zestaw 6






)

24 czerwca 2011

Rozdział 6

-Ja? Przyjechałam do ciebie kochanie! Wiem, ze jestem za wcześnie, bo jest 11.00, ale mamy więcej czasu dla siebie…- Ostatnie słowa mówiła dziwnym głosem.
-A czego chciał Scott?
- Powiedzieć ci, że Demi już przyjechała. –Odpowiedział.- Justin… Ty załatw swoje sprawy i porozmawiaj z Demi. – Mówiłem Scottowi, że chcę zerwać z Demi, więc chyba o to mu chodziło.
- Demi… Możemy porozmawiać? –Pokiwała głową, że tak. Wyszliśmy na korytarz.– Może przejdziemy do mojego pokoju?
- Dobrze. – Uśmiechnęła się.
-Tylko muszę jeszcze zadzwonić do Chrisa.
-Pewnie kochanie! –Przytuliła mnie.
-Chris? Idę z Demi do mojego pokoju.
-O co ci chodzi? -Powiedział
-Wiesz… Chris powinien znaleźć sobie dziewczynę. – Powiedziała wesoło.
- Ale on ma dziewczynę. Jest z nią w moim pokoju.
-Tak! To chętnie ją poznam. – Krzyknęła. Weszliśmy do mojego pokoju i zanim ktokolwiek zdążył się odezwać, ja powiedziałem:
- Chris, możesz przejść, ze swoją dziewczyną, Bellą do swojego pokoju? – Powiedziałem szybko.
-Co? –Bella się spytała, ale wygoniłem ich z pokoju.
-To… Co chciałeś mi powiedzieć?- Zapytała Demi, znowu dziwnym głosem.
- Demi… Pomiędzy nami od dawna się nie układa i…- Zrobiła się smutna.- Demi… Ja muszę z tobą zerwać.
-Co? Dlaczego?- Udawała, że nie rozumie.
- Zrywam z tobą. Pojedź do domu. Nie mogę z tobą chodzić, bo cię nie kocham. –Mówiłem wolno.
-Jak chcesz! Twoja strata!- Krzyknęła, wyszła i zatrzasnęła drzwi za sobą.
             Nie wiem, gdzie poszła, ale pewnie do Scotta. A on każe jej jechać do domu. Wyjrzałem przez okno i widziałem, jak wsiada do swojego samochodu i odjeżdża. Poszedłem do Chrisa i Belli. Zapukałem i wszedłem.
-Justin! Co to miało znaczyć?- Bella krzyknęła, od razu, jak się pokazałem.
-Chciałem na spokojnie zerwać z Demi, więc musiałem coś wymyślić.
-I jak poszła rozmowa?- Powiedziała z gniewem.
-Dobrze. Zerwałem z nią. Trochę się wkurzyła, ale pojechała. –Uśmiechnąłem się.
-Aha…- Odezwał się Chris.
-Bella, to może my pójdziemy do naszego pokoju.- Mówiłem to wolno, patrząc cały czas na Chrisa.
-Dobrze.- Odpowiedziała i wyszła, zanim, ja zdążyłem się obrócić.
-Pa, Chris.
-Pa.
    Bella była już w moim pokoju, kiedy ja wchodziłem. Siedziała na fotelu. Miała dobrą minę. Była trochę uśmiechnięta. Zacząłem rozmowę.
-To… Teraz nadrobimy to, o co cię prosiłem w nocy?- Mówiąc to podchodziłem do niej. Bella wstała i zbliżyła się do mnie. 
-Na pewno tego chcesz?- Uśmiechnęła się pokazując swoje białe ząbki. Nie odpowiedziałem, tylko ja pocałowałem. Bella odwzajemniła pocałunek. Całowaliśmy się chwilę, ale ona musiała przestać. A było tak pięknie!
- To znaczy, że będziesz moją dziewczyną? – Spytałem się z uśmiechem na twarzy.
-Muszę się zastanowić.
-Czemu?- Byłem zdziwiony.
- No bo tak podejrzanie mnie całowałeś.- Była coraz bardziej uśmiechnięta.
-Jak podejrzanie?
-Tak… jakoś inaczej, niż w nocy, albo rano.
          Podchodziła coraz bliżej mnie, a ja się oddalałem. Na jej twarzy widać było coraz większy uśmiech, a na mojej twarzy malowało się przerażenie.
-To co chcesz teraz zrobić?- Spytałem. Chyba wiedziałem o co jej chodzi.
- Teraz… Teraz mam zamiar sprawdzić, czy ten pocałunek będzie choć trochę przypominał tamte dwa. – Zbliżyła swoja twarz do mojej i  delikatnie musnęła swoimi wargami moje, a ja odwzajemniłem pocałunek.
- Hmm… Teraz wiem, że całujesz tak samo…
-To dobrze, czy źle?- Już się pogubiłem, więc musiałem zadać to pytanie. 
---------------------------------------------------------------------------
Napisałam nowy rozdział!!! Pomysły mi się kończą, więc proszę was, 
abyście mi pomagali i pisali na mój mail ( kasiablogspot@gmail.com ), 
albo pisali na twitterze ( @kasiakurczewska ) Tylko na TT mam limit, 
więc przez najblizszą godzinę nic pisać nie bede mogła. A moge czekać 
nawet 5 godzin... 
Ale wróćmy do bloga. Mam nadzieje, ze moje posty wam się podobaja. 
Bardzo sie cieszę, ze tyle was jest! Jesteście super! #Dziękuję . 
#LOVESTORY

Ogłoszenie

jeśli macie jakieś pomysły, co dalej napisać w opowiadaniu, to wysyłajcie je na mój majl ( kasiablogspot@gmail.com ) lub piszcie na TT. ( @kasiakurczewska ). Bardzo potrzebuję waszej pomocy! Teraz brak mi weny, a chcę pisać, jak najwięcej. Więc mam nadzieję, że napiszecie do mnie coś. =)

Rozdział 5

*Oczami Justina*
       Ale ona jest pociągająca… Chcę jak najszybciej zerwać z Demi. A właśnie. Trzeba coś kupić Belli. Podszedłem do drzwi od łazienki i spytałem:
-Za ile wyjdziesz? – Wiem wspaniałe pytanie.
-Trochę poczekasz. Dziewczyną szykowanie zajmuje około 1 godziny. Ale mi trochę więcej. - Aż godzina? To mam trochę czasu…
-Ok. To ja wyjdę na pół godziny.
-Ok.
   Szybko się przebrałem i  poszedłem do Chrisa. Zapukałem do drzwi i weszłam. Tak jak myślałem. Chris jeszcze spał. Musiałem go obudzić.
-Chris! Wstawaj!!! – Zacząłem go budzić.
-Justin…?- Powiedział zaspanym głosem- Czemu mnie budzisz?
-Idziemy do centrum handlowego. Belli trzeba kupić jakieś ubrania.
-Nie możesz iść sam? – Nadal mówił zaspanym głosem.
-Do której siedziałeś?
-Nie wiem… Do jakiejś 4.00 – Do 4.00 ? Jeśli nas podsłuchiwał, to po co siedział aż do 4.00? Przecież my z Bellą siedzieliśmy do jakiejś 3.00 .
-Musisz iść.
- Dobra, tylko się przebiorę.
-Ok. Czekam przy recepcji.
Poszedłem na dół. Akurat spotkałem Scotta.
-Justin, gdzie idziesz?
- Do centrum handlowego. Muszę kupić Belli jakieś ubrania. Chris też idzie. –
-A gdzie on jest? -
-Dopiero się ubiera. Musiałem go obudzić.- Zaśmiałem się cicho.
-Dobrze. Tylko bądźcie najpóźniej za godzinę.
-Aha. –Tak… Będziemy wcześniej…
Chwilę czekałem na Chrisa, ale szybko przyszedł. 
-Cześć Justin. To idziemy? Bo jak nie, to ja wracam spać.
-Idziemy. – Weszliśmy do limuzyny. Jechaliśmy około 5 minut.  W centrum handlowym było mało ludzi. Poszedłem z Chrisem do sklepu, w którym były ubrania Miley Cyrus. Kupiłem Belli białą bluzkę na ramiączka, czarna spódnicę i kilka dodatków.(Od aut. na samym dole tego postu będzie zdjęcie tego zestawu. *1)
- To idziemy już do hotelu? – Spytał Chris.
-Jeszcze nie. –Odpowiedziałem.
-To co jeszcze musisz jej kupić? – Popatrzył na mnie pytającym wzrokiem.
- Nic, ciebie nie powinno to interesować. Idź do limuzyny, a ja zaraz przyjdę.
-Bobra, tylko przyjdź szybko.
-Aha…
   Gdy Chris sobie poszedł, ja udałem się w stronę sklepu z bielizną. Wybrałem coś Belli. Nie szukałem zbytnio, bo przyjdę z nią tu jeszcze raz i sama sobie coś wybierze. Zapłaciłem i poszedłem do limuzyny. Chris oczywiście musiał mnie popędzać. Po co ja go brałem? W hotelu byliśmy 5 minut później. Chris pobiegł spać, a ja poszedłem do mojego… znaczy naszego pokoju. Bella była jeszcze w toalecie, więc położyłem się na łóżku. Kilka minut później wyszła. Była w szlafroku.
-Już jesteś… - Nie miała szczęśliwej miny. – Gdzie byłeś?
-W centrum handlowym. Kupiłem ci ubrania i… sama zobacz. –Podałem jej torebki i poszła jeszcze raz do toalety. Chwilę później wyszła przebrana w ubrania, które jej kupiłem.
-Dziękuję! –Powiedziała to i mocno mnie przytuliła. Zastanawiałem się tylko, czy wybrałem dla niej dobry rozmiar bielizny…
-Ze wszystkim trafiłem? – Uśmiechnąłem się.
-Tak… -Powiedziała wolno i też się uśmiechnęła.
-Ale… Możesz się inaczej odwdzięczyć. – W tym momencie pokazałem palcem swoje usta.
-Chciało by się.
-No chcę. – Powiedziałem potwierdzając.
-Nie, dopóki nie załatwisz swoich spraw. Już ci to mówiłam.
-Dobra…Ale potem…
-Tak, tak… Ale się tak nie napalaj. – I zaśmiała się. Odeszła ode mnie i usiadła na fotelu, a ja znowu położyłem się na łóżku. W tym momencie do pokoju wszedł Chris.
-Justin, Scott cię woła. – Powiedział zawiedzionym głosem.
- A co chce?
-Ja mam to wiedzieć? Idź do niego, bo się wkurzy.
-Ok. Idę. –Poszedłem do Scotta, zostawiając Bellę na pastwę Chrisa, ale myślę, że sobie poradzi. Poszedłem do pokoju Scotta. Zapukałem i chwilę poczekałem. Drzwi otworzyła mi Demi.
-Demi? Co ty tu robisz? –Byłem bardzo zdziwiony.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Tu jest zdjęcie tego zestawu:
A tak w ogóle, to dziękuję, 
ze obserwujecie tego bloga!!! 
proszę, o komentarze, 
które mnie motywują do 
dalszej pracy i dziękuję 
za poprzednie. Kocham was!
Mam nadzieję, że rozdział się podobał. 




A i jeszcze jedno. Mogę was powiadamiać o nowych rozdziałach tylko na twitter.com 
Nie mam GG. 




#iLoVeU








23 czerwca 2011

Rozdział 4

-Bella… -Powiedział takim cichym i spokojnym głosem…
-Justin, ja nie mogę!- zaczęłam krzyczeć- Znam cię dopiero kilka godzin. –Powoli uspokajałam głos. – A przez te kilka godzin nie powiedziałeś mi o Domi. – W moje oczy napłynęły łzy.
-Powiedziałaś, ze mi wybaczysz!- Tak, kurde! Mamy być razem, ale mówi do mnie głosem, jakby miał pretensje.
-Wybaczyłam, tylko ze… możemy być przyjaciółmi…- i w tym momencie poczułam, ze mnie przytulił. Tak dobrze się przy nim czułam…
-Bella… proszę cię…- Zaczęłam płakać- Bella, nie płacz.- Odeszłam od niego i otarłam oczy. –Bella…
-Justin, jestem już zmęczona…- bo była. Tą całą sytuacja…
-Dobrze. To połóż się na łóżku. – Powiedział to bardzo cicho. A ja się położyłam. Nie miałam siły się spierać. Nagle do głowy przyszedł mi pewnie pomysł.- Justin, możesz się położyć, koło mnie. Łóżko jest dwu osobowe, więc się zmieścimy.
-Nie będzie ci to przeszkadzać?- Skąd ten pomysł?
-Jeśli tobie nie będzie, to możesz się położyć. –Położył się… tyłem do mnie. Tak brakowało mi kogoś, kto mógłby mnie przytulić.
-Justin… -Odezwałam się cicho…
-Tak? – Jego głos brzmiał normalnie, ale coś mi w nim nie pasowało.
-Mógłbyś się do mnie odwrócić i mnie przytulić?- Ostatnie słowa mówiłam jąkając się.
Justin się odwrócił i mnie przytulił. Wtedy zrobiło mi się dużo cieplej. Czułam, jak wszystkie smutki i zmartwienia odchodzą. Justin trzymał mnie delikatnie, swoją dłonią dotykając mojego brzucha. Leżałam do niego tyłem. Było wspaniale, dopóki się nie odezwał:
-Bella, możesz mi ufać. – Powiedział szybko i chyba nie spokojnie, bo jego ręka napięła się.
-Justin, ja…-odwróciłam się do niego. Czułam jego oddech.
-Bella! Gdy cię zobaczyłem po raz pierwszy byłem oszołomiony! Jesteś taka delikatna. Inna niż wszystkie dziewczyny! Jesteś słodka, wrażliwa, ale…- i nie dokończył, ponieważ pocałowałam go delikatnie- Mówiła, że…
-Chciałam, żebyś przestał mówić.- zapanowała cisza, po czym ja musiałam ja przerwać.
-Justin, ja nie mogę z tobą być. Nawet jeszcze nie zerwałeś z Demi.
-Zerwę z nią, jak tylko będę mógł, ale przez telefon nie wypada…- Powiedział, jakby się speszył, ale przecież nie miał dlaczego.
-Nie wypada.- Zerwać z dziewczyną przez telefon? To brak kultury!
-Demi będzie koło 14.00, to wtedy…- Mówił bardzo szybko.
-Dobrze, ale ja już chce spać.- Byłam przemęczona. Chyba nigdy jeszcze nie miałam tylu wrażeń.
-A możesz mnie jeszcze raz pocałować?- Powiedział swoim nadzwyczajnie seksownym głosem.
-Nie.
-No proszę.- Pokręciłam głową, że nie i zasnęłam w jego objęciach. Przez sen czułam, jak gładzi swoją dłonią mój policzek.
   Rano obudziłam się chyba wcześniej od Justina. Leżałam dokładnie tak samo, jak wtedy, gdy zasypiałam. Byłam do niego przytulona. Głowę miałam opartą na jego klatce piersiowej. Justin obejmował mnie. Jego ręka leżała na moim biodrze. Nie przeszkadzało mi to. Przy nim czułam się bezpieczna. Nie chciałam wstawać, żeby go nie obudzić. W pewnym momencie przypomniałam sobie ten pocałunek. Był krótki, ale zapamiętać można by go było do końca życia. Czułam się wtedy, jakbym wygrała w totolotka. Nie. Nie można tego porównać, do gry. To było cos innego. Spełnienie marzeń! Bardzo chciałabym to powtórzyć. Dlaczego ja nie pocałowałam go, kiedy mnie prosił? Dwa razy… Nie trzeba było iść spać. Mogłabym go całować godzinami. Ale teraz już pewnie nie będzie chciał… Jest taki uroczy. Mogłabym go obudzić, ale będzie miał koncert i musi się wyspać.
-Ile jeszcze możesz tak leżeć.-Odezwał się? Zaraz, zaraz… coś mi tu nie gra.
-Ty nie spisz?- To ja mogłam wstać?
-Obudziłem się przed tobą.- Wstała. Po prostu. Co innego miała zrobić? Leżeć wtulona w niego? Mieć opartą głowę o jego klatkę piersiową? Tę umięśniona klatkę piersiową? 
-Dlaczego wstałaś? – powiedział zdziwiony.
-Wiedziałeś, że nie śpię?
-Tak.
-To czemu przez ten czas się nie odzywałeś? – Ja tam bym się odezwała. No… Chyba…
-Chciałem… Chciałem, żebyś…- Nie dałam mu dokończyć.
-Chciałeś, żebym leżała wtulona w ciebie?
-No, tak…0 Chyba się speszył, bo już nie patrzył na mnie.
-Wiesz… W takich momentach zazwyczaj policzkuje lub kopie chłopaków. –Nastała chwila ciszy. Justin patrzył się na mnie. –Ale w tym wypadku…- Zaczęłam podchodzić do niego na czworaka, po łóżku. Zbliżyłam się do jego twarzy i delikatnie musnęłam jego wargi, ale tylko jeden raz. Austinowi widać się spodobało, bo odwzajemnił pocałunek i całowaliśmy się coraz namiętniej. Wplótł swoje palce pomiędzy moje włosy, a ja swoimi dłońmi jeździłam po jego klacie. Było cudownie, ale w Końcu musiałam przestać go całować. Oderwałam się od niego i usiadłam obok, na łóżku. W końcu Justin zaczął rozmowę.
-To jest o wiele lepsze, niż spoliczkowanie. – Uśmiechnął się.
-No ja myślę. Bo jeśli chcesz, to mogę cię spoliczkować.- Mówiąc to nachylałam się powoli nad nim.
-Wole pocałunek.- Jeszcze bardziej się uśmiechnął.
-Ale… Nie pocałuję cię, dopóki nie poukładasz swoich spraw.- Powiedziałam to głośno, akcentując prawie każde słowo. 
-Nawet jeden raz?- Pokiwałam głową, że nie.- Króciutki pocałunek?
-Justin… Pewnie znów będę żałować, ale nie.- Uśmiechnęłam się i wstałam.
-Zaraz, zaraz… Kiedy żałowałaś?- Nie odezwałam się, tylko szłam w stronę toalety. Justin podbiegł do mnie i mówił dalej- Kiedy w nocy cię prosiłem?- Wolno pokiwałam głową na tak, patrząc w jego oczy. – To trzeba to nadrobić.- Uśmiechną się chytrze.
-Ale nie teraz.- Ominęłam go i weszłam do toalety.

----------------------------------------------------------------------------
Nie ma jeszcze tych 10 osób, o które prosiłam. Jestem na was trochę zła, 
ponieważ mogliście poprosić waszych znajomych, alby czytali i obserwowali 
tego bloga. 4 rozdział jest, a piaty się szykuje.  Bardzo proszę o komentarze. 
Ona na prawdę bardzo mnie mobilizują do pracy! Kocham was! 
No...Ale... Dzięki, ze chociaż wy czytacie. 
<333 #LOVE

19 czerwca 2011

Ogłoszenie.

Czyli macie juz 3 rozdziały, ale 4 nie wstawię, dopóki ponad 10 osób nie bezie obserwowało tego bloga. Przepraszam, ale dla 3, czy tam 5 osób nie będę pisac. Codziennie będę wchodzić i patrzeć, oraz sama na TT pisac, aby obserwowali bloga, ale wy musicie mi pomóc.

Proszę, abyście cos z tym zrobiły.